Friday, August 22, 2014

Pierwszy dzień szkoły !

Witajcie kochani!Na początku chciałam Was przeprosić za zwłokę i 2 dni nieobecności W dzisiejszym blogu opisze dokładnie mój pierwszy dzień w nowej szkole , mam nadzieje że zrozumiecie i wybaczycie moje zaniedbanie :) 


Czwartek 21.08.2014 , na ten dzień czekałam całe swoje życie, spałam może 3 godziny. Pobudka o 4:30 i prosto do łazienki, trzeba przecież jakoś wyglądać. O 5:30 byłam już gotowa, pozostałą godzinę wykorzystałam na oglądanie vlogów z pierwszego dnia szkoły w USA, aby jakoś mentalnie się do tego przygotować.

6:20 , za oknem leje...pierwszy dzień szkoły nie mógł zacząć się lepiej! 

Na skrzyżowaniu Kingston i Rochester powinnam stać już o 6:30 , niestety autobus spóźnił się 7 minut , przemokłam do suchej nitki.. Rewelacja!!!


Kierowca powitał mnie i 2 inne osoby wesołym okrzykiem " Hey guys!!! Welcome on the board! " , zamieniłam z nim kilka zdań i usiadłam na swoim miejscu. ( Ktoś zapytał mnie czy to prawda , że autobusy szkolne w Stanach śmierdzą , są niewygodnę i że wstyd nimi jeździć , otóż jest to całkowity mit ! Autobusy są czyste, komfortowe i niemal każdy uczeń korzysta z tej usługi , ponieważ są całkowicie darmowe. )


Pod szkołę dojechałam o 6.55



Miałam jeszcze 35 min do rozpoczęcia klas.Tak jak wszyscy uczniowie , udałam się do gym po swój plan zajęć1. Algebra2. Consumer Management3. Adventure Education ( PE )4. Lunch5. ESL - Transitional6. Social Sience Survey 7. ESL - Resource8. Biology


Każda klasa ( zajęcia ) trwają 50 minut, przerwy aż 5 , dlatego nie ma czasu na pogaduszki, biegiem do szafki i 500 km z jednego pokoju do drugiego, jest ciężko ale myślę , że to kwestia czasu. Na całe szczęcie, przydzielono mi " opiekuna ", nazywa się Abby, jest seniorem, rok starsza ode mnie. Oprowadziła mnie po szkole i pokazała wszystkie pomieszczenia w których odbywać się będą moje zajęcia. Jak już pewnie wiecie, w Stanach plan zajęć jest stały na cały tydzień , co ogromnie mi się podoba.

Po 3 pierwszych przedmiotach, nareszcie moja ulubiona część dnia! LUUUUUUUNCH !!!!!!

Szkolna stołówka oferuje szerokie menu, do wyboru mamy dania mięsne jak i wegetariańskie, zdrowe jak i te najbardziej kaloryczne i tłuste. Ja wybrałam wrapa warzywnego jako main meal, a na site winogrona, mleko czekoladowe, marchewki z porem oraz sok z winogron. Dodatkowo proponowano mi ciastko, czipsy , batoniki lub mafinkę ale z tej opcji zrezygnowałam :) 


Cały posiłek, kosztuje 2.80$ Płatności dokonać można gotówką , lub tak jak robie to ja, korzystając ze swojego school ID. Pierwszego dnia szkoły, każdy z nas dostaje własne ID ze zdjciem, rocznikiem oraz kodem kreskowym. Wystarczy zeskanować ID i gotowe! Można jeść :)

Stołówkowe życie mało odbiega od tego znanego Wam z filmów. 


Widziałam stolik "kujonów" , stolik seniorów, stolik sportowców.Najważnieszja rzecz do zapamiętania ? NIE SIADAĆ PRZY DŁUGICH STOLIKACH.Doradziła mi to Dora , z którą mam PE, przy tych stolikach siadają sami outsiderzy i dziwaki. Dzięki Dora ! :) 

Więkoszość lekcji mijała bardzo szybko, dopiero na ESL Resource zaczęłam odczuwać małe zmęczenie. Masa nowych twarzy, lekcje w innym języku i problemy z moim Ipadem całowicie mnie wwykończyły. 


Po Biologi, 2:45 postanowiłam zmierzyć się z moją szafką. Do tej pory pomagała mi w tym Abby. Po 20 minutach walki , zażenowana i wściekła na samą siebie , zeszłam do student office prosząc o pomoc. Mr Tosh, pokazał mi 3 razy jak powinnam to robić. Raz w lewo, potem w prawo, znowu w lewo i do góry. Czemu wszystkim przychodzi do tak łatwo?! 

Do tej pory szafki, są moją największą przeszkodą, więc staram się korzystać z nich jak najmniej.Poległam w bitwie o szafkę, skutek tego był taki , że spóźniłam się na swój autobus powrotny i musiałam czekać na kolejny do 5:25 Mimo pewnych trudności jakie mnie tego dnia napotkały, cały czas nie mogę uwierzyć , gdzie właśnie jestem. Nauczyciele są fantastyczni i podchodzą do każdego naprawdę indywidualnie. Wracam do domu strasznie zmęczona ale na maksa podekscytowana. Chcę pokazać na co mnie stać i zdobywać jak najlepsze oceny. 

Trzymajcie kciuki i życzcie mi powodzenia! Na pewno będzie mi ono jeszcze potrzebne :) 







2 comments:

  1. Opisałaś to cudownie, czytając to no trudno nie napisać: Zazdroszczę Ci! Bo tak jest i to bardzo :( Aż chciałoby się w końcu zrobić coś co zbliży do wyjazdu za granicę. Życzę powodzenia w zmaganiu się z okropnymi szafkami no i miłych dni w szkole! :)

    ReplyDelete